Śmierdzący problem gminy Czernichów zniknie za rok – obiecuje gminna władza

Oczyszczalnia ścieków w Przegini Duchownej w gminie Czernichów (pow. krakowski, woj. małopolskie) nazywana od lat „śmierdzącym problemem gminy” ma zostać rozbudowana i zmodernizowana. W poniedziałek (12.12.2022) wójt Danuta Filipowicz przekazała uroczyście wykonawcy, firmie OTECH z Gorlic, klucze od placu budowy. Miało odbyć się symboliczne wbicie łopaty na placu budowy, ale plac zasypał obficie śnieg, więc postanowiono niczego nie wbijać i łopatę zastąpić kluczami.

Nie zastąpiono niczym innym wystąpień oficjeli przybyłych na uroczystość z ministrem infrastruktury Andrzejem Adamczykiem na czele, który gratulował władzom gminy determinacji i zespołowego działania. To samo, trochę innymi słowami, powtórzyli wicemarszałek województwa małopolskiego Łukasz Smółka oraz starosta powiatu krakowskiego Wojciech Pałka.

Wszyscy mówili z przekonaniem, że rozbudowana i zmodernizowana oczyszczalnia zacznie działać za rok. To obowiązkowy urzędowy optymizm, bo oddanie do eksploatacji zmodernizowanej i rozbudowanej oczyszczalni nastąpi dopiero 18 października 2024 roku, a więc za dwa lata, a nie za rok. Stanie się to dzięki kwocie ponad 21,8 mln zł, jaką gmina zapłaci wykonawcy. Główna część tej kwoty (12,5 mln) to dofinansowanie rządowe z funduszu Polski Ład, pozostałe pieniądze pochodzić mają z rządowej subwencji ogólnej dla gminy na inwestycje kanalizacyjne (3,1 mln) oraz bezpośrednio z budżetu gminy (3,6 mln).

Dostaniemy za to  oczyszczalnię zmodernizowaną o przepustowości 1.130 metrów sześciennych na dobę. Taką przepustowość założono w projekcie modernizacji wykonanym w 2015 roku. Bo głównym mankamentem oczyszczalni dotychczasowej jest to, że jest przeciążona ściekami, których z tego powodu nie można dostatecznie oczyścić, a tym samym dotrzymać parametrów pozwolenia wodnoprawnego. Skutki można stwierdzić gołym okiem i odczuć nosem. Potokiem Rudno, który odbiera z oczyszczalni rzekomo oczyszczone ścieki, płynie ciecz o biało-brunatnej barwie zabijająca wszystko co żyje, a mieszkańcy narażeni są na wąchanie odoru rozchodzącego się po całej okolicy. Niefrasobliwie dopuścili do tego dwaj poprzedni wójtowie Zbigniew Morawski (rządził tylko dwa lata) oraz Szymon Łytek (rządził w latach 2004-2020), którzy wbrew pierwotnemu założeniu, iż oczyszczalnia wybudowana na przełomie wieków służyć będzie wyłącznie mieszkańcom miejscowości Rybna, zaczęli przyłączać do niej mieszkańców kolejnych miejscowości: Czułówka i Przegini Duchownej. Łytek głosił przy tym, że jakoby ustawowo jest zobowiązany jako wójt przyłączyć każdego, kto się zgłosi, co było nieprawdą, i  czego nie nakazywała żadna ustawa. W rezultacie oczyszczalnia się „zatkała”, zatruwając wodę w Rudnie i rozprzestrzeniając przykry, uciążliwy fetor. Zapaść dopełniał fakt stwierdzony w trakcie kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Krakowie, iż w oczyszczalni w Przegini Duchownej nielegalnie zamontowana została rura będąca obejściem odpływu ścieków oczyszczonych do potoku Rudno, pozwalająca na zrzucanie napływających nieczystości bez żadnego oczyszczenia wprost do rzeki, co zatruwało potok, ale chroniło oczyszczalnię przed nadmiarem spływających ścieków w ilości przekraczającej jej fizyczną wydolność.

Planowana obecnie przepustowość oczyszczalni po modernizacji osiągnięta zostanie dzięki podzieleniu oczyszczania na trzy etapy, z których każdy przebiegał będzie w trzech kolejnych, wielkich zbiornikach (ok. 860 metrów sześciennych każdy). Oczyszczalnia z przepływowej stanie się „sekwencyjną” – technologia Sequential Batch Reactor (SBR). Taka oczyszczalnia – jak informuje gmina – jest niewrażliwa na gwałtowne wzrosty przepływu ścieków, przeciążenia, wahania temperatury czy chwilowy brak dopływu nieczystości. Oby okazało się to prawdą, o czym przekonamy się za dwa lata.

Na razie gmina zrobiła to, co mogła. Zerwano wreszcie ze złą praktyką wójta Łytka, wprowadzając zakaz wydawania zgody na nowe przyłączenia do gminnej kanalizacji obsługiwanej przez niewydolną oczyszczalnię. Teraz każdy nowo budowany dom musi mieć własne szambo.

Wójt Filipowicz przedstawiła informację o staraniach o pozyskanie tzw. zewnętrznych środków na inwestycję, której realizacja przerastała możliwości finansowe gminy. Wykonanie projektu kosztującego gminę 130 tys. zł oszacowano na 15 mln zł. Pierwszy wniosek na te środki złożył w 2017 roku wspomniany już wójt Łytek. Niestety, wady formalne wniosku wyeliminowały go z konkursu, chociaż uzyskał akceptację komisji konkursowej oceniającej go pod kątem zawartości merytorycznej. I tak 8-milionowa dotacja przepadła z winy samego wójta.

Potem było jeszcze kilka podejść o pieniądze zewnętrzne na oczyszczalnię. Wykonywała je już nowa ekipa w urzędzie gminy pod kierownictwem wójt Filipowicz. To te zabiegi tak bardzo chwalili minister Adamczyk, wicemarszałek Smółka i starosta Pałka jako pełne determinacji, odważne, zespołowe i godne wsparcia. W polskich realiach oznacza to uniżone pukanie do ich gabinetów i dopraszanie się, aby pochylili się z troską nad „tematem”. W owym „temacie” wymienić trzeba jeszcze dwa nazwiska: wojewody małopolskiego Łukasza Kmity oraz wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego. Ostatecznie, wniosek o pieniądze na rozbudowę i modernizację oczyszczalni złożony na początku tego roku przyniósł dofinansowanie z programu Polski Ład w wysokości 12,5 mln zł.

Górnolotne frazesy wygłaszane przez przedstawicieli władzy przykrywają często jej nieudolność. Starosta krakowski Wojciech Pałka, ten sam, który chwalił wójt Filipowicz za „działanie zespołowe” wydał w 2016 roku pozwolenie wodnoprawne dla oczyszczalni w Przegini Duchownej, ale przedmiotem tego pozwolenia był obiekt o parametrach zupełnie innych niż ten, dla którego wydano pozwolenie, bowiem wydano je z uwzględnieniem parametrów oczyszczalni już zmodernizowanej.  

Wydano je na kres 10 lat (do czerwca 2026). Tą decyzją starosta wziął niejako pod ochronę niewydolną oczyszczalnię faktycznie działającą w roku 2016, niedotrzymującą wszelkich parametrów, pozwalając jej legalnie działać pod osłoną nowego pozwolenia wodnoprawnego, gdy w 2017 roku skończyło się jej pozwolenie dotychczasowe. Tak oto staraniem wójta i starosty dokonała się modernizacja bez modernizacji – wyłącznie na papierze, ale za to w majestacie prawa. Pisałem o tym w czerwcu 2019 roku w artykule: Oczyszczalnia ścieków w Przegini Duchownej może stracić aktualne pozwolenie wodnoprawne.

Zadziwia fakt, jak można było wydać pozwolenie wodnoprawne na zupełnie inny obiekt niż  opisany we wniosku gminy, a posiadający jednie ten sam adres pocztowy co obiekt fatycznie działający? Skutek był taki, że oczyszczalnia „stara” mogła spokojnie działać pod płaszczykiem „nowej”, a kary naliczane przez WIOŚ za niedotrzymywanie parametrów pozwolenia wodnoprawnego naliczane były jak dla oczyszczalni posiadającej pozwolenie, a nie jak dla działającej bez pozwolenia, bo skończyło się ono dla oczyszczalni „starej” w lipcu 2017 roku.

Ciągłe skargi mieszkańców na zatruwanie przez oczyszczalnię potoku Rudno oraz powietrza wokół niej spowodowały w wyniku interwencji WIOŚ częściową korektę błędu starosty przez ograniczenie pozwolenia wodnoprawnego do czerwca 2024 roku. W piśmie Małopolskiego Inspektora Ochrony Środowiska Barbary Żuk z 13 października 2022, skierowanym do Wód Polskich, czytamy:

„Szczególną uwagę zwracamy na kwestię wskazanej w pozwoleniu dopuszczalnej ilości odprowadzanych oczyszczonych ścieków. Określony przepływ tj. Qśrd= 1130 m3/d, Qmaxh= 200 m3/h, Qmaxr=412450 m3/rok dotyczy instalacji, która jeszcze nie istnieje. Sankcjonuje to wielkości przepływów nieadekwatnych do przepustowości obecnie funkcjonującej oczyszczalni (średniodobowo 450 m3/d) i jednocześnie odbiera możliwość Małopolskiemu Wojewódzkiemu Inspektorowi Ochrony Środowiska ustalenia opłaty podwyższonej za odprowadzenie ścieków w ilości przekraczającej technologiczne możliwości oczyszczalni. Zasadnym wydaje się ustalenie osobnego warunku ilościowego dla odprowadzanych ścieków z obecnie funkcjonującej oczyszczalni i osobnego dla oczyszczalni projektowanej.”

Tak więc dopiero po sześciu latach od wydania pozwolenia odpowiednia instancja wskazuje jego zasadniczą wadę – usankcjonowanie decyzją starosty parametrów dla instalacji jeszcze nieistniejącej.

Innym przykładem działania w tym stylu jest reakcja WIOŚ na odkrycie podczas kontroli oczyszczalni w dniach 5.08-19.09.2019 nielegalnego obejścia odpływu ścieków oczyszczonych pozwalającego na wpuszczanie do potoku Rudno ścieków niepoddanych żadnemu oczyszczaniu. W piśmie WIOŚ do Wód Polskich z 6.11.2019 znajduje się stwierdzenie:

„Odprowadzanie nieoczyszczonych ścieków przedmiotowym przelewem nie jest w żaden sposób uregulowane formalnie. W związku z powyższym wnoszę o zajęcie stanowiska w przedmiotowej sprawie i ewentualne podjęcie działań służących wyeliminowaniu nieprawidłowości.”

Pismo przesłane zostało do wiadomości Prokuratury Rejonowej Kraków-Krowodrza. Nie do końca jednak wiadomo, czy skierowano tam zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, jak powinno się zrobić w takim przypadku. Trzeba zatem dokładniej zgłębić ten temat w kolejnych publikacjach.

Podczas przekazania wykonawcy placu budowy uroczyście przemilczano kary wyegzekwowane dotychczas od gminy przez WIOŚ z tytułu niedotrzymania przez oczyszczalnię parametrów wyznaczonych w pozwoleniu wodnoprawnym. To do 2016 roku blisko 135 tys. zł plus prawie 34 tys. odsetek. To gminne pieniądze wyrzucone w… ścieki, hojną ręką, bo z karnymi odsetkami. Ale kto bogatemu zabroni?

Obecnie naliczane są dalsze kary – od roku 2017 do 2020 – 1.180 tys. zł, których wyegzekwowanie odroczone zostało do 18 października 2024. To data przekazania do eksploatacji oczyszczalni po modernizacji i przebudowie – według harmonogramu przekazanego WIOŚ przez wójt Danutę Filipowicz. Kary te prawdopodobnie nie zostaną przez gminę zapłacone, o ile nie zdarzy się jakiś nieprzewidziany poślizg w realizacji inwestycji.

Projekt rozbudowy i modernizacji oczyszczalni w Przegini Duchownej przeleżał już w szufladach urzędu gminy ponad pięć lat. Pytanie, czy został jakoś zweryfikowany po takim okresie leżakowania? Pytanie to nasuwają złe doświadczenia przy budowie tzw. obwodnicy Rybnej oddanej do użytku w sierpniu tego roku. Projekt obwodnicy przeleżał w szufladzie 10 lat i kiedy został stamtąd wyciągnięty, rozmijał się w wielu miejscach z warunkami geologicznymi, w jakich miał być zrealizowany. Stało się to wskutek braku aktualizacji badań geologicznych. W rezultacie takiego zaniedbania gmina dopłaciła do budowy obwodnicy kilka milionów złotych z własnego budżetu, zwracając wcześniej bezpowrotnie 11 mln zł dotacji rządowej.

W przypadku oczyszczalni największy błąd popełnić można przy oszacowaniu liczby mieszkańców planowanych do przyłączenia. Wiadomo, że w gminie Czernichów, a zwłaszcza w Rybnej i jej okolicach, gwałtownie wzrasta liczba nowo budowanych domów. Od wielu lat ludzie z Krakowa przenoszą się na jego obrzeża w granicach tzw. wielkiego Krakowa. Obyśmy za 10-15 lat znowu nie mieli powtórki z tego, co mamy teraz.

Władysław Tyrański

Author: WgCZ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

27 + = 37