Radnego gminy Czernichów osądzi sąd. A kto skontroluje przewodniczącego rady gminy?

Przed sądem rejonowym dla Krakowa-Krowodrzy dobiega końca rozpoczęty w maju 2019 roku proces Roberta J., radnego gminy Czernichów z Wołowic. Wyrok zapadnie prawdopodobnie w połowie 2020 roku, choć nasze sądy nierychliwe, więc dotrzymanie tego terminu jest na razie tylko prawdopodobne.

Robert J., radny w kadencji 2014-2018, a także w kadencji obecnej 2018-2023, mąż swojej żony Moniki Jaros, właścicielki Przedsiębiorstwa Wielobranżowego Krakus Bis (pokrycia dachowe, materiały budowlane, kostka brukowa) wykonującego m.in. usługi remontowo-budowlane, złamał prawo – według oskarżającej go prokuratury – przez niedozwolone prowadzenie przez niego działalności gospodarczej z wykorzystaniem majątku gminy Czernichów, co polegało konkretnie na pełnieniu funkcji pełnomocnika firmy Krakus Bis i podpisywaniu w tym charakterze umów, faktur i innych dokumentów poświadczających wykonywanie robót zlecanych do wykonania powyższej firmie przez gminę Czernichów. Jest to sprzeczne z par. art 24f ust. 1 ustawy z dnia 8 marca 1990 o samorządzie gminnym, która zakazuje radnemu danej gminy zarówno wykonywania wszelkich umów zleceń z tej gminy, jak i pełnienia funkcji pełnomocnika takiej firmy. W ustawie zapisano: „Radni nie mogą prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy, w której radny uzyskał mandat, a także zarządzać taką działalnością lub być przedstawicielem czy pełnomocnikiem w prowadzeniu takiej działalności.”

Przestrzeganie powyższego paragrafu każdy radny w Polsce poświadcza w corocznym oświadczeniu majątkowym składanym na ręce przewodniczącego rady gminy. Radny Robert J. w swoich kolejnych oświadczeniach z lat 2014, 2015 i 2016 nie wykazywał pełnionej przez siebie funkcji pełnomocnika firmy Krakus Bis, dopuszczając się tym samym poświadczenia nieprawdy w dokumentach.

Dlatego prokuratura dla Krakowa-Krowodrzy oskarżyła go z art. 231 par. 2 kk (działanie funkcjonariusza publicznego na szkodę interesu publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej) oraz z art. 233 par. 1 kk (zatajenie prawdy lub zeznanie nieprawdy w postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy), do którego z kolei odsyła par. 24l ustawy o samorządzie gminnym penalizujący składanie fałszywych oświadczeń majątkowych przez radnych.

Można powiedzieć potocznie, że prokuratura zrobiła swoje, kierując przeciw radnemu akt oskarżenia do sądu. Rodzi się jednak pytanie, czy właściwe czynności wyjaśniające podjął w tej sprawie przewodniczący rady gminy Czernichów, Zbigniew Kędzierski, po tym, jak w kwietniu 2017 roku wojewoda małopolski poinformował radę o zeznaniu żony radnego Roberta J. złożonym na policji, iż jej mąż podpisywał w jej imieniu faktury i inne dokumenty dotyczące działalności jej firmy, a w maju tegoż roku radca prawny urzędu gminy Sylwia Sieńko-Smaga wykazała w swojej opinii dla rady naruszenie ustawy samorządowej przez radnego. Wobec tego informacja zawarta w oświadczeniach majątkowych Roberta J. za lata 2014, 2015 i 2016, składanych przewodniczącemu rady, iż jako radny nie zarządzał żadną działalnością gospodarczą i nie pełnił funkcji pełnomocnika żadnej takiej działalności, a więc także funkcji pełnomocnika firmy swojej żony, okazała się nieprawdziwa.

Zbigniew Kędzierski wiedział o tym na pewno od kwietnia 2017 roku, nie skłoniło go to jednak do jakiejś urzędowej reakcji. A wydaje się, że powinno, ponieważ zgodnie z art. 24h ust. 9 ustawy samorządowej w przypadku podejrzenia, że osoba składająca oświadczenie majątkowe podała w nim nieprawdę lub zataiła prawdę, podmiot dokonujący analizy oświadczenia, a więc właśnie przewodniczący rady, powinien wystąpić do Centralnego Biura Antykorupcyjnego z wnioskiem o kontrolę oświadczenia radnego. Podmiot dokonujący analizy oświadczeń majątkowych – czytamy dalej w ustawie – w terminie do dnia 30 października każdego roku przedstawia radzie gminy informację o nieprawidłowościach stwierdzonych w analizowanych oświadczeniach wraz z opisem tych nieprawidłowości i wskazaniem osób, które złożyły oświadczenia nieprawidłowe oraz o działaniach podjętych w związku z tym.

30 października 2017 roku przewodniczący rady, zgodnie z ustawą, przedstawił radzie gminy Czernichów „Informację z dokonanej analizy oświadczeń majątkowych radnych gminy Czernichów” za rok 2016, w której stwierdza jednoznacznie, że w oświadczeniach majątkowych gminnych radnych „nieprawidłowości brak”. Powyższa „Informacja” przedłożona została radzie przez Zbigniewa Kędzierskiego, kiedy Komisja Administracyjno-Statutowa przewałkowała już sprawę Roberta J., a sam obwiniony przyznał się na jej posiedzeniu 24 maja 2017 roku do podpisywania swoim nazwiskiem umów i innych dokumentów związanych z firmą Krakus Bis, potwierdzając tym samym pełnienie funkcji jej pełnomocnika (link – szósta minuta filmu). I w tej sytuacji, przewodniczący rady, mając dodatkowo wiedzę z innych źródeł – od radcy prawnego, z policji i od wojewody – dokonując analizy oświadczenia majątkowego radnego za rok 2016 stwierdza, że nie ma do tego oświadczenia uwag oraz że brak w nim nieprawidłowości.

Kilka miesięcy wcześniej Zbigniew Kędzierski zalecał Komisji Administracyjno-Statutowej rady gminy wielką ostrożność w procedowaniu sprawy Roberta J., powtarzając jego argument, że podpisywanie przez niego umów i faktur dokumentujących działalność firmy jego żony było tylko  czynnością „techniczną”, czyli prawnie nieistotną. Dziwi takie podejście u człowieka, który wypełniając obowiązki przewodniczącego rady gminy, powinien dbać szczególnie o to, aby nadzorowana przez niego dokumentacja urzędowa spełniała wszystkie wymogi formalne. Owej taryfy ulgowej dla kolegi radnego dowodzi dodatkowo zabawne przejęzyczenie Kędzierskiego, gdy podczas posiedzenia Komisji Administracyjno-Statutowej powiedział o firmie żony Roberta J. „ich firma”, mając na myśli i ją, i jej męża. Bo w praktyce gmina traktowała tę firmę jako własność małżeńską Jarosów bez względu na jej status formalny. A że naruszało to ustawę samorządową – to już inna sprawa.

Nasuwa się wniosek, że w tym przypadku zawiodły wszelkie mechanizmy nadzoru nad działalnością przewodniczącego rady gminy, a analiza oświadczeń majątkowych radnych przez ustawowy „podmiot uprawniony” może być czystą fikcją i utrwalaniem kumoterstwa. Wystarczy tylko, aby ów podmiot nie przyjął do wiadomości płynących do niego urzędowych informacji o faktach nieprawdziwie odzwierciedlonych w oświadczeniu majątkowym radnego, które z mocy ustawy zobowiązany jest przeanalizować.                           Władysław Tyrański

Author: WgCZ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

9 + 1 =