Zaangażowanie społeczne cenione w każdym czasie

Przed trzema tygodniami (25 września 2020) Remigiusz Dyduła z Przegini Narodowej w gminie Czernichów (pow. krakowski), członek byłego Komitetu Wyborczego Wyborców Danuty Filipowicz, obecnej wójt gminy Czernichów, nazwał mnie w internetowym wpisie łajdakiem za to, że opublikowałem mały fragment znajdującego się w krakowskim Instytucie Pamięci Narodowej wieloczęściowego “Kwestionariusza” pochodzącego z “Teczki personalnej” tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa PRL pseudonim “Jacek” – Remigiusza Dyduły, numer ewidencyjny 29750.

Powodem publikacji (link: http://wiadomoscigminneczernichowskie.pl/2020/09/23/wybory-wojta-w-gminie-czernichow-urzednik-fachowiec-kontra-dobra-kobieta/) było to, że Dyduła, wchodząc do komitetu wyborczego kandydatki na wójta oraz do rady sołeckiej Przegini Narodowej stał się, chcąc nie chcąc, osobą publiczną. Jego życiorys podlega zatem ocenie społeczności, na rzecz której działa.

We wspomnianym wpisie internetowym zaprzeczył on wszelkiej współpracy z dawną SB, kwestionując moją wiarygodność dziennikarską oraz zapowiadając kroki prawne przeciwko mnie. To drugie rozumiem, każdy może bronić swojego dobrego imienia, jak potrafi, jednak nazwanie łajdakiem dziennikarza ujawniającego autentyczny dokument pozyskany z IPN, jest już dla mnie przekroczeniem dozwolonej granicy „obrony koniecznej”.

Dlatego postanowiłem opublikować na tych łamach pełną zawartość „Teczki personalnej” i „Kwestionariusza” opisującego sposób tzw. pozyskania Remigiusza Dyduły przez por. SB Adama Profica. Dzięki temu każdy będzie mógł sam ocenić skalę mojego „łajdactwa”. Teczka została na mój wniosek (zgodnie z ustawą o IPN) zeskanowana przez uprawnioną komórkę archiwalną z prawem do publikacji jako dokument jawny IPN.

Dodatkowa informacja z IPN jest taka, że teczka powyższa, mimo daty „pozyskania” t.w. „Jacka” w czerwcu 1985 roku pozostawała w archiwum krakowskiej SB aż do roku 1990, czyli do czasu rozwiązania SB. Mogła być więc jej do tego czasu przydatna. W tym okresie była też kilkakrotnie przeglądana i sprawdzana przez przełożonych por. A. Profica. Nie ma w niej żadnych adnotacji, aby prowadzący ją porucznik popełnił jakieś błędy czy niedociągnięcia w swojej pracy. Wręcz przeciwnie. W jego z kolei teczce personalnej, będącej także w archiwum IPN, do której również uzyskałem dostęp, znajdują się liczne pochwały jego przełożonych za bardzo dobrą, wręcz wzorową pracę.

Czy może to świadczyć o tym, że to, co napisał w prowadzonej przez niego teczce Remigiusza Dyduły, ps. “Jacek”, zostało przez niego zmyślone? Chyba raczej nie. Życzę zatem wszystkim owocnej lektury publikowanych niżej skanów.

Ze względów proceduralnych poddałem tzw. anominizacji część danych osobowych ludzi odnotowanych w „Kwestionariuszu”, tj. rodziny t.w. „Jacka”. Te miejsca zaznaczyłem iksami (XXXXX). Jednak wykreślony fragment tekstu na str. 14 niedający się odczytać jest wykreśleniem oryginalnym, poczynionym przez por. A. Profica.

Przy okazji dodam, że oprócz mojego rzekomego łajdactwa, a nawet – według słów Dyduły – „mściwego łajdactwa”, zarzucił mi on również działanie z niskich pobudek, co polegać miało na zaangażowaniu się przeze mnie w niedawną kampanię wyborczą Danuty Filipowicz w nadziei, że gdy wygra ona przedterminowe wybory na wójta gminy Czernichów, powoła mnie na stanowisko wicewójta. Uznał to za potencjalną katastrofę dla gminy i dlatego wraz z kilkoma innymi członkami jej komitetu wyborczego – do którego należałem i ja –  postawił jej ultimatum: on albo ja. Filipowicz wybrała jego, uznając – jak się domyślam – że osiągnie w ten sposób w swojej kampanii więcej. To dla mnie zrozumiałe. Trafna kalkulacja to fundament każdej skutecznej kampanii wyborczej.

Chcę jednak dopowiedzieć, co Dyduła przemilczał, albo nie został o tym należycie poinformowany, że moje działanie z rzekomo niskich pobudek wyglądało tak, iż dopiero po długich wahaniach zgodziłem się na propozycję przyjęcia posady wicewójta, i to warunkowo, tylko na jeden rok, dopóki nie znajdzie się ktoś inny na to stanowisko, bo do końca kadencji nowego wójta pozostawało jeszcze trzy lata. A zatem, czy pobudki mojego działania były aż takie niskie?

Teraz, jak słyszę, Remigiusz Dyduła poprosił nową panią wójt, aby mógł oficjalnie, w imieniu wójta gminy Czernichów, zajmować się „sprawami czystego potoku Rudno” zanieczyszczanego od lat przez oczyszczalnię ścieków w Przegini Duchownej. Nie dziwi mnie to zbytnio. Jego zaangażowanie społeczne okazuje się cenne w każdych czasach i dla każdej władzy.                               Władysław Tyrański

“Teczka personalna” tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa PRL pseudonim “Jacek” – Remigiusza Dyduły, numer ewidencyjny 29750

Kr_00_9_10578-teczka-z-IPN.pdf-animizowany.pdf-1

Author: WgCZ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

− 1 = 1